Brzytwa Ockhama

Niedawno siedząc w domu zobaczyłem za oknem sporego harvestera, który wjechał w niewielki lasek i rozpoczął wycinkę drzew. Po około 2 tygodniach pracy zniknęło 1,5 ha zadrzewionego terenu. Przez ten czas zacząłem się zastanawiać, po co ktoś oczyszcza sporą połać ziemi akurat w tym miejscu i angażuje w to całkiem spore środki w postaci ciężkiego sprzętu. Do głowy zaczęły mi przychodzić różne hipotezy:
- może powstanie tam jakaś hala, czy inny zakład produkcyjny? Ale w sumie w okolicy nie ma za bardzo mediów, dobrej drogi, a wokoło jest pełno pustych działek z lepszymi warunkami.
- a może ktoś będzie tam budował domy? Ale to jest okolica, gdzie ludzie raczej się wyprowadzają niż sprowadzają.
- na tym terenie był stary zarośnięty staw hodowlany i może będą go powiększać? Ale w okolicy jest znacznie więcej lepszych lokalizacji i raczej nie opłacalna jest inwestycja w tym miejscu.
- miałem jeszcze teorię z farmą fotowoltaiczną, ale tak samo jak w punkcie pierwszym wokoło pełno jest otwartych przestrzeni, gdzie nie trzeba niczego wycinać.
Przez kilka dni zastanawiałem się nad różnymi powodami, dlaczego ktoś wycina akurat ten lasek przed moim domem. W głowie zaczęły mi powstawać różne „teorie”, a jak zwykle wygrywa Brzytwa Ockhama, czyli zasada stworzona przez średniowiecznego mnicha Wilhelma z Ockham, która mówi, że przeważnie najprostsze wyjaśnienie jest tym prawdziwym.
Po rozmowie z sąsiadem dowiedziałem się, że po prostu wycięli las, aby pozyskać drewno bez żadnego specjalnego powodu. Teren należy do właściciela tartaku, który wyciął drzewa i przerobi je na deski. Ot i cała wielka tajemnica została rozwiązana :)

Trochę tego drewna wycięli (rower dla skali).
W kontekście tej prostej historyjki przypomniała mi się zasada „Brzytwy Ockhama”. Czasami na siłę kombinujemy, a najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązania często są najbliższe prawdy.















